Co do kanapek? Oto jest pytanie, kiedy dopada nas monotonia codziennego jadłospisu i brak czasu. Będę się starała, co jakiś czas opublikować przepis na jakiś dobry dodatek do pieczywa, dla dzieci i dorosłych, szybki do przygotowania... Pasta może być także farszem, na przykład do naleśników, pierogów, rolad, babeczek, ptysiów, ulubiona do wypełniania pieczarek i jaj. Do wielu sałatek dodaję nutkę słodyczy dla zrównoważenia smaku, ale tym razem nie był to miód ani cukier, lecz jedna spora ugotowana marchew. Polecam!!!
Składniki
porcja na 4 osoby
1 spora makrela lub 2 filety rybne ugotowane na parze
1 spora ugotowana marchew
3 jaja ugotowane na twardo
pęczek szczypioru
nieduży ząbek lub szczypta sproszkowanego czosnku
niewielka ilość świeżych ziół - bazylia, tymianek lub szczypta suszonych
1-2 łyżeczki musztardy
1-2 łyżki oleju dobrej jakości tłoczonego na zimno (u mnie olej lniany)
sól, pieprz do smaku (jeśli danie dla dzieci lub starszych osób, pieprz lepiej pominąć)
1. Usuwam z makreli szkielet, drobne ości i skórę.
2. Wszystkie składniki miksuję blenderem z połową posiekanego szczypiorku i doprawiam. Pozostałym szczypiorkiem posypuję pastę po wierzchu. Ułożyłam też trochę marchewki gotowanej, pokrojonej w kostkę. Jeśli pasta zostaje na drugi dzień, przechowuję ją w zakręconym słoiku w lodówce.
Zaczyna się najlepszy czas na przetwory z dojrzałych pomidorów. Jednym z moich ulubionych przepisów jest prosty sposób na uzyskanie aromatycznego sosu, bez użycia sokowirówki, czy podobnych sprzętów, które niestety nie są w stanie porządnie oddzielić miąższu od skórek a jedynie powiększają stertę naczyń do zmywania.
Składniki
około 5 kg pomidorów (użyłam malinowych, z których wychodzi bardzo smaczny przecier nawet bez przyprawiania)
1. Umyte pomidory kroję na połówki. Malinowe raz, że lepsze w smaku a dwa, że nie mają twardych środków, jak większość odmian, dostępnych na rynku.
2. Na początku mieszam pomidory intensywnie, żeby skórki nie przykleiły się do dna garnka, podgrzewanego na średnim ogniu. Kiedy puszczą sok pod wpływem temperatury, wystarczy przemieszać od czasu do czasu, choć mieszanie w przetworach tego typu, jak i przy przygotowaniu dżemów i powideł, jest bardzo ważne, bo przyspiesza odparowywanie wody, co z kolei skutkuje naturalnym zagęszczeniem przecieru. Masę pomidorową gotuję około 15 minut a właściwie do momentu, gdy pomidor pod naciskiem łyżki, bez trudu, daje się zmiażdżyć, co z kolei znacznie ułatwia przecieranie przez sito.
3. Przestudzoną masę pomidorową, partiami przecieram przez dość gęste sito (durszlaki nie wszystkie się do tego nadają, bo przepuszczają ziarenka a niektóre z nich nawet skórki nie potrafią zatrzymać-(przy odpowiednim sitku i dobrze ugotowanej pomidorowej pulpie przecieranie idzie naprawdę szybko).
4. Przecier ponownie trafia na palnik. Dodaję do niego cukier i sól. W kilku odstępach czasu, dwa-trzy razy studząc i podgrzewając, mieszam często masę, kiedy intensywnie paruje.
5. Rozlewam bardzo gorący przecier do wyparzonych słoików. Zakręcam dobrze i wstawiam do garnka, zalewając gorącą wodą do 3/4 wysokości słoików, 2-3 cm poniżej gwintów. Pasteryzuję w szumiącej wodzie, która nie może się zagotować około 15 minut. Słoiki stygną razem z wodą. Wyjmuję, wycieram do sucha, układam do góry dnem dla próby szczelności. Jeśli dobrze trzymają, co widać po wklęsłych zakrętkach, przenoszę je w chłodne i ciemne miejsce.
W sezonie pomidorowym sos z tych warzyw jest najsmaczniejszy (mówi się, że pomidory to właściwie owoce). Robiąc przetwory nie można przegapić kosztowania specjałów na świeżo. Przedwczoraj robiłam kotlety z ryby i kaszy jaglanej, myśląc przy tym, jaki by tu sos do nich przygotować. Nie zastanawiałam się długo... Wzrok mi utkwił na dużym garnku, gdzie miałam już podgotowane malinowe pomidory, rewelacyjne w smaku na surowo, jak i w przetworach.
Składniki
porcja na około 400 ml sosu
4-5 srednich ładnie wybarwionych pomidorów lub 1,5 szklanki domowego przecieru lub pomidory z puszki
Miałam uproszczone zadanie, bo gotowe podgotowane pomidory tylko przetarłam przez sito, ale do rzeczy:
1. Pomidory kroję na połówki. Gotuję około 10-15 minut na niewielkim ogniu i mieszam, żeby się nie przypaliły. Dodaję pod koniec listki bazylii, tymianku, rozmarynu w niewielkich ilościach. Przecieram przez sito.
2. Na maśle podsmażam krótko pokrojoną cebulkę tylko do zeszklenia. Solę szczyptą soli, żeby się nie przypalała. zaraz dodaję posiekany czosnek i szczyptę ziół prowansalskich . Podsmażam jeszcze kilkanaście sekund i mieszam. Dosypuję mąkę. Mieszam i dodaję partiami uzyskany niezbyt rzadki, ale i nie gęsty sok pomidorowy, dlatego wspomagam się mąką. Sok pomidorowy można dłużej pogotować i odparować wodę, wówczas dodatek mąki jest zbędny. Doprawiam i na koniec już na wyłączonym palniku, dodaję posiekany koper. Sos miksuję na gładką papkę i gotowe. Jest wyśmienity. Polecam!!!
Witajcie kochani. Wczoraj robiłam szybkościowe, lekkostrawne kotlety, pełnowartościowe z ulubioną nie tylko przeze mnie kaszą jaglaną i do tego powalający sos ze świeżych pomidorków... Pychota aż brak mi słów, więc przejdę do przepisu...
Składniki
porcja na 4-5 osób
średni kalafior
2 duże filety z ryby około 40 dag
3/4 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
mała cukinia
1 jajo
1 cebula
1-2 ząbki czosnku
2-3 płaskie łyżki masła lub oleju do smażenia
1 łyżka z brzuszkiem otrębów owsianych
1 łyżka z brzuszkiem bułki tartej
świeże zioła - u mnie 2-3 gałązki tymianku, kilka listków bazylii, rozmarynu, pęczek koperku
1. Umytą osączoną rybę owijam w papierowy ręcznik i osuszam.
2. Cukinię kroję w kostkę i posypuję solą. (kiedy zwiększymy składniki, warto ułożyć cukinie na sicie - straci trochę soku i nie rozrzedzi znacznie kotletów)
3. Gotuję kaszę jaglaną. Zazwyczaj gotuję większą ilość i mam w zanadrzu do kolejnego posiłku (2,5 szklanki osolonej wody daję na szklankę przepłukanej w zimnej wodzie kaszy jaglanej). Gotuję do 10 minut, co jakiś czas mieszając. Zostawiam po ugotowaniu pod przykryciem.
3. Nastawiam kalafiora do gotowania na parze. Kiedy zacznie się gotować, solę go po wierzchu. Można go też posypać ziołami, choć smaczny jest i bez nich.
4. Podsmażam drobniutko posiekaną cebulkę na niewielkiej ilości masła. Nie rumienię. Kiedy się zeszkli, zaraz dodaję czosnek posiekany razem z ziołami i koperkiem (czosnek wcześniej z grubsza trzeba rozdrobnić, położyć na nim zioła i siekać). Dodaję kurkumę i szczyptę ziół prowansalskich. Podsmażam z górą pół minutki na niewielkim ogniu i zestawiam z grzania.
5. Miksuje w malakserze kawałki ryby z kaszą jaglaną a zaraz potem cukinię. Mój blender nie zmieściłby wszystkiego a przeładowany dłużej musi pracować, więc szkoda silnika. Tak czy inaczej, błyskawicznie to idzie... Dodaję do masy jajko, szczyptę ziół prowansalskich, szczyptę pieprzu, sól, podsmażoną cebulkę z czosnkiem i ziołami. Mieszam. W razie, gdyby masa była nieco rzadka, dodajemy trochę bułki tartej.
Formuję nieduże kotlety z łatwością, obtaczam w mieszaninie otrębów z bułką tartą i zaraz smażę na ceramicznej patelni na niewielkiej ilości oleju około 3 minut z każdej strony na niewielkim ogniu. Surowa ryba musi się dosmażyć.
6. Korzystając ze świeżej masy pomidorowej, z której przygotowuję właśnie przecier na zimę, podbieram 1,5 szklanki soku z kawałami pomidorów, przecieram przez sitko i przygotowuje sos pomidorowy na bazie czosnku i ziół.
7. Ugotowanego kalafiora wyjmuję z garnka (mój gotował się około 15 minut) - ważne, żeby był miękki i mimo wszystko trzymał fason.
Danie smakuje wybornie na ciepło i zimno. Można się najeść do syta a mimo wszystko nie czuć się ociężale. Polecam!!!
Witam serdecznie. Dzisiaj znowu robiłam przetwory ze słonecznych brzoskwiń. Przy okazji przygotowałam zupę z tych pysznych i bardzo wartościowych owoców. Mają wszystko, co człowiek potrzebuje a w rozwoju najmłodszych po prostu super owoce, więc dlaczego by nie korzystać z nich w kuchni na różne sposoby. Więcej o brzoskwiniach...
Składniki
porcja na 2-3 osoby
5-6 sporych dojrzałych brzoskwiń
150-200 g makaronu kokardki (farfalle) lub inny
1 łyżka dobrego oleju (użyłam tłoczonego na zimno bogatego w kwasy Omega 3) lub łyżeczka masła
1. Makaron gotuję według przepisu na opakowaniu w osolonej wodzie. Dodatek soli do wody, w której gotuje się makaron jest dość ważny - nawet posiłki na słodko, potrzebują szczypty soli i kilka kropel kwasu, by smak był właściwy. Przestudzony makaron skrapiam olejem i mieszam.
2. Umyte brzoskwinie obieram (można je wcześniej sparzyć, ale to nie skutkuje z każdą brzoskwinią, więc lepiej je obrać cienko ostrym nożykiem). Oddzielam owoce od pestek i miksuje blenderem na zimno.
3. Zmiksowane brzoskwinie podgrzewam. Dodaję sok z cytryny i miód. Mieszam. Doprowadzam do wrzenia i zaraz zdejmuję z palnika. Podaję zupę na ciepło, żeby cenne kwasy Omega 3 nie zniszczyła wysoka temperatura (oleje tłoczone na zimno tracą wartości powyżej 60 stopni C.). Dobry olej, masło lub śmietankę, trzeba dodać do zupy, gdyż witaminy takie, jak A, E, D, K rozpuszczają się w tłuszczu a w brzoskwiniach tych składników jest całkiem sporo. W upały to świetne danie na zimno. Polewam zupą kluski. Jeszcze tylko kilka kleksów z chudej śmietany i gotowe. Dla mnie to uczta, bo uwielbiam dania na słodko z truskawkami, brzoskwiniami i borówkami.
Witam serdecznie. Ostatnio robiłam niesamowite naleśniki z dużymi śliwkami o smaku węgierki. Niebo na języku... Ciasto klasyczne z niewielkiej porcji, nieco gęściejsze, bo śliwki w nim się zanurza, jak plastry jabłek. Do tego jeszcze błyskawiczny sos jogurtowy z małym chlustem miodu lub sosu owocowego
1. Z umytych śliwek wyjmuję pestki i dzielę na połówki. Każdą połówkę spłaszczam, wypychając ją od strony skórki do wewnątrz. Posypuję śliwki cukrem - wystarczy na to jedna łyżeczka cukru, by owoce nabrały ciekawszego smaku po podpieczeniu. Odstawiam na 10-15 minut.
2. Z mąki, wody, mleka, jajek, jednej łyżeczki cukru, szczypty soli, rózgą wyrabiam ciasto. Powinno być gęściejsze od klasycznego na krokiety, żeby lepiej trzymało się owoców. W razie, gdyby było rzadkie, dodajemy po prostu trochę mąki. Odstawiam ciasto również na 10 min, niech trochę odpocznie.
3. Na rozgrzanej patelni układam kolejno śliwki, zanurzone uprzednio w cieście i smażę tradycyjnie, ale na niedużym płomieniu, bo chcę, żeby śliwki zmiękły a ciasto się nie przypaliło.
W sezonie brzoskwiniowym nie może zabraknąć ciasta z wyjątkowo pysznymi owocami i najlepiej, żeby był to sernik. Dobierając składniki, staram się minimalizować udział tłuszczu. Jeśli dodajemy do sernika półtłusty ser twarogowy to dodatek masła i margaryny można śmiało pominąć i zastąpić go chudą śmietaną lub mlekiem. Nie dosypałam do ciasta ani szczypty mąki ziemniaczanej czy budyniu. Sernik nic nie traci na smaku i zyskuje wiele na puszystości a z brzoskwiniami puszysty sernik smakuje bajkowo. Polecam!!!
Składniki
4-5 dużych dojrzałych, ale nie bardzo miękkich owoców lub brzoskwinie z puszki
1. Umyte obrane ze skórek brzoskwinie kroję w kostkę. Dodaję miód i trochę soku z cytryny, by uwypuklić smak i kolor owoców.
2. Ser ze śmietaną i cukrem (2-3 łyżeczki z całej ilości cukru zostawiam, by dodać za chwilę do ubitej piany) miksuję blenderem na papkę.
3. Do sernika użyłam formy 36 cm x 25 cm. Biszkopt posypuję kakao i układam owoce, których staram się już nie poprawiać na spodzie, żeby nie obtoczyły się z każdej strony kakao. Dodatek kakao można pominąć. Nie dodaję brzoskwiń do masy serowej, bo nie chcę żeby sernik stracił na puszystości.
4. Ubijam pianę z białek ze szczyptą soli. Kiedy jest już sztywna dodaję 2-3 łyżeczki cukru dla jej utrwalenia.
5. Do masy serowej dodaję żółtka, aromat. Krótko miksuję tylko do połączenia. Na koniec dodaję pianę na dwa razy. Za każdym razem krótko i ostrożnie mieszam łyżką (robot się do tego nie nadaje, gdyż rozbija pianę, z której ulatuje powietrze i po puszystym serniku)
6. Wlewam masę serową na owoce. Wyrównuje. Piekę około 50-60 minut w temperaturze 175 stopni C, grzałka góra-dół, bez termoobiegu, poniżej środkowej półki.
7. Wystudzony sernik smaruję ciepłą polewą i posypuję prażonymi migdałami.